Umowy terminowe – za i przeciw

Umowy terminowe – za i przeciw

Tym razem kilka słów w temacie oczywistym dla Operatorów, ale nie do końca zrozumiałym dla ich klientów. Skupmy się na umowach zawieranych pomiędzy firmą telekomunikacyjną, a abonentem. Mówiąc precyzyjniej, skoncentrujmy się na jednym aspekcie tych umów, czyli terminowości. Stanowcza większość firm świadczących usługi telekomunikacyjne takie, jak dostęp do Internetu czy sygnału TV, a także usług mobilnych, wiąże klientów ze sobą poprzez zawarcie umów na określony czas. Zazwyczaj są to umowy 24 miesięczne, ewentualnie 12 miesięczne, sporadycznie zdarza się, żeby były to okresy krótsze. Dzieje się tak głównie w ofertach skierowanych do konkretnej grupy odbiorców, jak np. studenci, dla których oferowane są umowy na 9 miesięcy. Zasadniczo większość operatorów umożliwia również zawarcie umowy na czas nieokreślony, jednak warunki cenowe są w tych przypadkach skalkulowane na zaporowym pułapie. W całej tej układance jest jeden warunek, czyli pierwsza umowa z klientem nie może zostać zawarta na czas dłuższy niż 24 miesiące, ale kolejna np. na 36 miesięcy już tak. Tak wynika z ustawy „Prawo telekomunikacyjne” i operator w żaden inny sposób nie jest w stanie tego przepisu interpretować. Jeżeli zmiana pierwszej umowy polega na umożliwieniu abonentowi korzystania z nowego rodzaju usługi telekomunikacyjnej, z której nie korzystał w ramach pierwszej umowy, wówczas również druga umowa powinna być zawarta na okres nie dłuższy niż 24 miesiące. Wynika to z faktu, że w zakresie nowej usługi telekomunikacyjnej okres obowiązywania będzie okresem początkowym, czyli pierwszym, a nie kolejnym okresem jej świadczenia. Mówiąc wprost, pierwsza umowa dotyczyła tylko usługi Internetu, a druga została wzbogacona o TV, to również ta druga nie może być zawarta na okres dłuższy niż 24 miesiące. W praktyce, dla uproszczenia schematu, najczęściej standardowo stosuje się umowy na 12 lub 24 miesiące, a okresy dłuższe wpisuje się do kolejnego kontraktu tylko na wyraźne życzenie klienta.

Jakie są zalety umów terminowych? Chyba nie ma co się oszukiwać, gdyż korzyść dla abonenta jest tylko jedna, a mianowicie atrakcyjna cena abonamentu. Zasada jest prosta, czyli im dłuższa umowa, tym niższy abonament. Cokolwiek byśmy nie usłyszeli, każdy inny argument będzie mocno naciągany i nie do końca prawdziwy. Otrzymujemy gwarancję ceny, ale w zamian jesteśmy związani parametrami zakupionej usługi. Jest to standardowa transakcja wiązana. Czy jeżeli będziemy mieli umowę bezterminową otrzymamy usługi gorszej jakości? Z pewnością nie. Czy jeżeli będziemy mieli umowę bezterminową cena abonamentu będzie nam zwiększana? Mało prawdopodobne.

Dlaczego zatem operatorom tak bardzo zależy na umowach terminowych? Podłączenie nowego klienta jest związane z określonymi kosztami i to naprawdę sporymi. I nie mówię tutaj nawet o wydatkach poniesionych na dojście do budynku i jego przyłączenie do sieci. Nie mówię również o kosztach instalacji wewnątrzbudynkowej, którą sygnał popłynie do naszego mieszkania. Te inwestycje oczywiście są wkalkulowane w cenę usługi, a w zależności od wielu czynników, poniesione nakłady przedsiębiorca będzie odzyskiwał prze minimum kilka lat. Mówiąc o bezpośrednich kosztach podłączenia klienta mam natomiast na myśli przede wszystkim wartość urządzeń, które zostaną zamontowane w naszym mieszkaniu lub w skrzynce na klatce. Mam na myśli zaangażowanie konkretnych pracowników operatora, którzy uczestniczą w procesie, tj. handlowiec, pracownik Biura Obsługi Klienta, technik wykonujący instalację i uruchamiający usługę. Pamiętajmy, że płacąc np. 60 zł abonamentu, dla Operatora z tej kwoty zostaje tylko niewielka część. Sygnał telewizyjny trzeba kupić, Internet trzeba kupić (jakkolwiek komicznie to brzmi J), pobrać od nadawcy, wszystko systemowo obrobić, przesłać do odbiorcy końcowego zapewniając pełne bezpieczeństwo użytkownikom. O kosztach prowadzenia firmy nie wspomnę, bo w pełni rozumiem, że klient nie ma ochoty współczuć operatorowi, że ten mało zarabia. Klient płaci i oczekuje i ma pełne prawo wymagać usługi na najwyższym poziomie. Zatem ponosząc określone koszty, przedsiębiorca telekomunikacyjny stara się osiągnąć maksymalną stopę zwrotu z inwestycji. Wyrażenie zgody na odstąpienie od umowy w dowolnej chwili zaburza całą misterną układankę. Tylko dzięki precyzyjnym informacjom o planowanych wpływach z umów terminowych, operator jest w stanie rzetelnie prognozować kolejne inwestycje nie doprowadzając do zachwiania funkcjonowania firmy. Umowa terminowa może być bardziej zyskowna dla przedsiębiorcy, ale jest to bardzo krótkowzroczne, gdyż nie jest ona perspektywiczna. Jest chwilówką, która w każdym momencie może się zakończyć generując tylko i wyłącznie duże koszty po stronie Operatora. Jest jeszcze jeden argument przemawiający za takim działaniem. Nasz usługodawca kupuje sygnał, który nam dostarcza do mieszkania. O ile w przypadku Internetu sprawa jest trochę prostsza, o tyle w przypadku telewizji nadawcy również oczekują wyłącznie umów terminowych. Reguły prowadzenia biznesu są nieubłagalne i niewiele pozostaje miejsca na dowolność i swobodę.

Długość trwania umowy ma o tyle znaczenie, że po upływie okresu związania umową, klientowi zmienia się wielkość comiesięcznego abonamentu. Oczywiście nie na niższą, gdyż cena wzrasta do kwoty podstawowej wynikającej z cennika firmy telekomunikacyjnej. Po co taki zabieg? Dokładnie w tym samym celu, o którym była mowa wyżej – właściwego prognozowania bezpieczeństwa biznesu. W praktyce oznacza to tyle, że po wygaśnięciu jednej umowy powinniśmy zawrzeć kolejną na określony okres. My utrzymujemy stałą wynegocjowaną cenę, operator utrzymuje klienta. Niektórzy operatorzy decydują się na ruch następujący: po upłynięciu okresu, na który była zawarta umowa, cena abonamentu nie ulega zmianie pomimo przejścia umowy na czas nieokreślony. Faktycznie niektóre firmy mogą sobie na to pozwolić podejmując ryzyko związane z rezygnacją abonenta z umowy w dowolnej chwili. Mniejszemu operatorowi, działającemu na terenie obarczonym dużą konkurencją, bardzo trudno podjąć takie wyzwanie. My chcemy spróbować poobserwować zachowania klientów, dlatego wprowadziliśmy do oferty usługę Internetu z umową na czas nieokreślony i konkurencyjnym abonamentem. Bardzo jesteśmy ciekawi efektu.

Są jeszcze umowy terminowe, które zawieramy na określony czas po upływie którego usługa nie jest już dalej świadczona. Tego typu rozwiązania stosuje się głównie w ściśle określonych przypadkach, czyli np. umowa ze studentem. Mieszkanie wynajęte na 9 miesięcy, usługa świadczona 9 miesięcy i koniec.

Podsumowując, czy umowa terminowa jest dla abonenta pętlą na szyi. Niekoniecznie – jest zobowiązaniem się ponoszenie określonej opłaty za usługę, ale jednocześnie jest gwarancją, że przez określony czas otrzymamy dokładnie to, na czym nam zależy. Nie bójmy się umów terminowych, nie bójmy się rozmowy z przedstawicielem Operatora, nie oszczędzajmy go  i wypytujmy o wszystkie aspekty umowy, którą chcemy podpisać.

autor: Darek S.